poniedziałek, 13 grudnia 2010

Korea Północna zapowiada atak nuklearny

Nareszcie coś się ruszyło! - odetchnęli z ulgą zwolennicy teorii spiskowych, wyznawcy Baby Wangi oraz księża z niepokojem czekający na koniec świata, podczas którego Bóg ma podobno ostatecznie znieść celibat.

W przytoczonym przez Associated Press komentarzu Centralnej Agencji Informacyjnej KRLD wspólne manewry wojsk USA i Korei Południowej określone zostały jako "zdrada, która powiększa napięcie pomiędzy północą i południem oraz sprowadzi na Pólwysep Koreański czarne chmury wojny nuklearnej". Dopiero w zeszły piątek Kim zapowiadał "umacnianie" potencjału nuklearnego Korei, dwa dni później już zamierza go użyć.

Zaostrzanie się stanowiska Kima, które weszło obecnie w fazę grożenia wojną atomową, ciągnie się od czasu gdy jego listopadowa prowokacja zbrojna została całkowicie przyćmiona w mediach przez informacje ujawnione na Wikileaks. "Ukochany Przywódca", jak pod groźbą więzienia należy go nazywać w KRLD, wychodzi ze skóry, żeby zwrócić na siebie uwagę, ale moment, który sobie wybrał, okazał się najgorszym z możliwych.

USA oczywiście nie zamierza reagować. Gwoli przypomnienia, inwazja na Irak usprawiedliwiana była rzekomym posiadaniem przez Saddama Husajna niewielkich ilości broni chemicznej, czemu on sam zaprzeczał. Teraz inny dyktator otwarcie zapowiada ataki z użyciem broni atomowej, ale nikt w tej sprawie nie zamierza ruszyć palcem. W Korei nie ma ropy. Na co byłyby lukratywne rządowe kontrakty w takiej wojnie? Na wydobycie marmuru z pomników? Bardziej przezorni Koreańczycy powoli zaczynają kopać schrony.

Całą sytuację najlepiej komentuje zawsze aktualny protest-song Kima:

Naród ponad wszystko: Polacy wysysają antysemityzm razem z pasteryzowanym mlekiem z Biedronki

Znowu ukazała się książka Grossa i znów z przeżartych alkoholem okrężnic antysemitów polała się krew. Nowa książka nosi tytuł  "Złot...