poniedziałek, 6 grudnia 2010

Krzysztof Kolumb Polakiem!


Krzysztof Kolumb jest Polakiem! Tym razem nie jest to kolejna rewelacja typowego polskiego docenta hobbisty-filatelisty z Koluszek, ale teza szanowanego historyka z uniwersytetu Duke - Manuela Rosy. Co więcej, Dr Rosa popiera ją zbieranym przez 20 lat materiałem dowodowym a jego pracy przyklaskują autorytety naukowe z całego świata.


Krzysztof Kolumbowicz, zamiast synem tkacza z Genoi, był według Manuela Rosy synem Władysława Warneńczyka. Królewskie pochodzenie miało by po części wyjaśniać, jak Krzysiowi udało się przekonać Króla Hiszpanii do sfinansowania jego słynnej wyprawy.

Polskie pochodzenie Kolumba wyjaśnia też, w jaki sposób udało mu się dotrzeć w miejsce oddalone o 25 000 kilometrów od planowanego celu, dwukrotnie przekroczyć budżet wyprawy i mimo kilkukrotnych wypraw na Karaiby wciąż myśleć, że ich rdzenni mieszkańcy to Hindusi.

Manuel Rosa pragnie pozyskać z krypty na Wawelu próbki DNA Jagiellonów, aby ostatecznie potwierdzić swoją tezę. Polski IPN nie ma nic przeciwko, ale jak słusznie zauważa, Jagielloni są obecnie passe i w zamian proponuje próbki DNA prezydenta Kaczyńskiego - który również spoczywa na Wawelu, jest w przeciwieństwie do litewskich Jagiellonów prawdziwym Polakiem, a jego ciało to obecnie najbardziej rozchwytywane zwłoki w kraju.

wtorek, 30 listopada 2010

Wikileaks: Sikorski brnie w zaparte


We wczorajszej "Kropce nad i" Radosław Sikorski powiedział, że poprzez ujawnienie poufnych informacji, niezgodnych z oficjalnymi deklaracjami rządu USA wobec swoich obywateli i sojuszników, Julian Assange "ogranicza wolność słowa". Komentatorzy są zgodni, Sikorski powinien pójść na lekcję WOS'u  na poziomie szkoły podstawowej, gdzie nauczył by się co oznacza pojęcie wolności słowa, bo to trochę obciach używać słów, których się nie rozumie.

Pan minister uważa, że wolność słowa polega na tym, że wciska się zwykłym ludziom kit i kłamie w żywe oczy, żeby chronić własne interesiki i stołeczki. Drogi Panie Ministrze, to się nazywa autorytaryzm i sterowanie opinią publiczną. Nie musi mi Pan dziękować. Gdyby jeszcze miał Pan problemy z jakimiś trudnymi pojęciami, których brakiem zrozumienia ośmiesza się Pan potem w telewizji, to oferuję dość tanie korepetycje, proszę mnie polecić swojej Mamie, jakoś się umówimy.

Oczywiście, jest też taka ewentualność, że minister Sikorski dobrze wie, co to znaczy wolność słowa, tylko, że zapędzony w róg, jak rozpieszczony bachor wierzga nogami, ryczy i brnie w zaparte. Ze strachu. Politycy zwykle zakładają, że strach załatwi sprawę. Strach przed Rosją, Kaczyńskim, policją, terrorystami. Strach wszystkich usadzi na dupie i sprawi, że nie zauważą co się naprawdę dzieje doookoła.

Ale okazuje się, że to nie my mamy się czego bać, tylko Pan Sikorski i jego koledzy. Bo w systemie demokratycznym rząd ma działać jawnie. Bo w demokracji Pan Sikorski i jego koledzy muszą odpowiadać przed nami, obywatelami. Bo w tym systemie to my, społeczeństwo, zatrudniamy i zwalniamy polityków. Chyba, że Pan minister buduje jakiś inny system. Polscy zausznicy CIA trzęsą się ze strachu, bo jak Wikileaks ujawni szczegółowe dane na temat pewnych tajnych więzień, to czeka chłopców Trybunał Stanu. Tak to jest, jak się łamie międzynarodowe konwencje i prawa człowieka, Panie Ministrze, ilość i gęstość wylewanych przez Pana łez nic nie zmieni.

Osobiście, oglądanie wierzgających polityków sprawia mi przyjemność. Lubię dobrą komedię, a nie ma nic śmieszniejszego, niż nadęty, mały człowieczek próbujący dokonać czegoś, co go przerasta. Ministrątko z rządu prowincjonalnego kraiku próbujące zdyskredytować człowieka, który właśnie zatrząsł światem - urocze.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Julian Assange odpowiedzialny za śmierć Lesliego Nielsena!



Dla wszystkich, którym nie chciało się czytać, lub nie zrozumieli wczorajszego przecieku z Wikileaks, krótkie streszczenie:

Pamiętnik Stanów Zjednoczonych wyszedł na światło dzienne i cała klasa zobaczyła co o nich naprawdę myśli Ameryka. W skrócie:

1. Europa zasysa drąga.
2. Podglądamy i podsłuchujemy wszystkich.
3. Putin ma dużego.

Z wikileaks można też pobrać ważący 1.4 GB, zaszyfrowany plik o nazwie insurance.aes256, do którego hasło ma być ujawnione w przypadku, gdy Julian Assange znajdzie się w sytuacji zagrożenia życia.

Zdaniem internetowych specjalistów od tego typu spraw (zwykle z poważną nadwagą, po trzydziestce, wciąż mieszkających z rodzicami), plik zawiera informacje wyjaśniające udzial nazistowskiego spisku z Thule w odkryciu rozbitych latających spodków w arktycznych bazach podczas operacji Highjump. Wśród informacji Assange powinien znajdować się również fakt, że rząd USA wciąż trzyma zakonserwowany w formalinie mózg Hitlera oraz ukrytą w okolicach Dusseldorfu, napędzaną parą i sprężynami, pruską armię robotów Cesarza Willhelma II, która może zostać wykorzystana w razie gdy uwięziony w Area 51 Lucyfer we własnej osobie spróbuje uciec. Lucyfer jest tam oczywiście przetrzymywany, ponieważ z jego odchodów produkowany jest fluor, służący do zatruwania mózgów dzieci, co czyni je podatnymi na podprogowe instrukcje międzynarodowego spisku syjonistyczno-masońskich jaszczuroludzi.

PS To Kim Dzong Il zabił Lesliego Nielsena używając tego samego złowrogiego magnetycznego urządzenia, za pomocą którego Putin strącił samolot z Kaczyńskim.

Naród ponad wszystko: Polacy wysysają antysemityzm razem z pasteryzowanym mlekiem z Biedronki

Znowu ukazała się książka Grossa i znów z przeżartych alkoholem okrężnic antysemitów polała się krew. Nowa książka nosi tytuł  "Złot...